Zakładki:
A może koszulkę komuś...by Karrot
E-mail
Ksiega Gości
Strony Julci
Tam zagladam
Znajomi
|
piątek, 23 października 2009
Prosba....
Dziewczyny kochane moje jestem, zyje...Mam prosbe, mozecie mi podeslac Wasze maile???Na moj mail: ivonek78@gmail.com dzieki wielkie. nic zlego Wam nie wysle, nie zrobie tylko chce Wam cos pokazac ;)
wtorek, 08 września 2009
....
Jestem. Zyjemy. Tylko ciagle gdzies biegiem, na szybko. Nie mam czasu sie w tylek podrapac, bo znowu cos.... Szkola sie zaczela, to juz calkiem jest ciekawie. Latam z jezorem na brodzie i Amelia przy boku, dwa razy dziennie do szkoly i zpowrotem.... Ale fajnie jest. Naprawde. Julcia zadowolona, wychodzi z domu z usmiechem wraca z jeszcze wiekszym. Fajnie jest. I gdyby nie te amelkowe zabkowanie to byloby bombowo! A tak, zawsze mus byc jakies "ale"... Znikam. Jutro wkleje fotki mojej uczennicy ;)
środa, 22 lipca 2009
....
Mamo, czy kury umieja plywac?? Mamo, a jak sie rodza slimaczki?? Mamo, to jak sie te kury myja, skoro nie plywaja?? To codzienność z Julcia. I ja, 31 letnia matka, musze wysilać swoje szare komorki, żeby dziecku udzielić jakichś sensownych odpowiedzi... Nie raz i nie dwa ratuje mnie niezawodny internet... Bo że slimaki sa hemafrodytami, to ja nie wiedzialam. I gdyby nie moje dziecko, pewnie bym sie nie dowiedziala. Czlowiek jednak całe życie sie uczy... A co do kur, to ja naprawdę nie mam pojęcia, czy one pływać umieją, bo szczerze mówiąc, żadnej kury w akcji nie widziałam... I czasami czerwono nam...
... a w zasadzie pomarańczowo...
sobota, 18 lipca 2009
....
Amelka rozumie wszystko. No wszystko, to dziecie pojmuje. Co bys do niej nie powiedzial, wie o co chodzi!!! Ten maly czlowiek jest pojety ogromnie. Lubie na nia patrzec. Jak mysli, jak kombinuje... Jak nie z tej strony, to z tamtej... Fajne sa takie male dzieci, dla ktorych nawet wlozenie pileczki do butelki, to wyczyn ogromny, nielada osiagniecie... Fajne mam dziewczyny. Podobne, a takie inne jednoczesnie... ******* Kupilismy dzis arbuza słusznych rozmiarów, z ta mysla, ze nasze dzieci sie na niego rzuca i beda sie zajadaly, az sie im uszy beda trzesly. A tu niestety, obie wzgardzily tym delicjałem... Musielismy sie sami spasac... Na efekty nie trzeba bylo dlugo czekac ;) Ale co tam. Arbuzzzz rulezzz... Mąż, z nowym nakryciem głowy.... Zawsze potrafił mnie rozbawić...
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||